Moje rodzinne miasto. Ostatnimi czasy, zaglądam tutaj bardzo często i odkrywam uroki tego miasta. Jest w nim jakaś magia. Magia której nie zauważałem przez 21 lat, gdy tutaj mieszkałem. Ostatnio usłyszałem coś takiego: "Przemyśl jest jak taki mały Kraków". Faktycznie coś w tym jest. Szkoda tylko, że do Przemyśla przyjeżdża tak mało turystów, bo naprawdę jest co oglądać. Mam nadzieję, że moje zdjęcia zachęcą niektórych z Was do zwiedzenia tego miasta. Gdy już tutaj będziecie, to zaglądnijcie do małej pizzerii na ulicy Franciszkańskiej. Tylko tam zjecie pizzę po przemysku - pizzę z kaszą gryczaną. Jedyna w swoim rodzaju. Tak więc serdecznie zapraszam do Przemyśla :-) Aha... nie zapomnijcie aparatów fotograficznych, bo w okolicy jest masa miejsc do robienia zdjęć.
...to miejsce gdzie dzieją się różne rzeczy. Każdy idzie, patrzy... ...i lata w swoją stronę. Są wiosenne zaloty... ...beztroska zabawa... ...oraz wspólne kąpiele. Nad tym całym bałaganem czuwa jedenastoletnia Kaśka.
Potrzebowałem 10 minut aby zrobić 10 zdjęć oddziałów banków. Od pierwszego banku do ostatniego jest 400 metrów. Jest też ciekawostka: na parterze jednego z budynków są... 4 placówki. Banki zalały nasze ulice. Masakra.